Macie już na swoim koncie, tak modne ostatnio, morsowanie?
A zastanawialiście się co na to Wasze żyły?
Otóż, jak się okazuje morsowanie może pomóc osobom, które mają żylaki, a także rodzinnie skłonności do niewydolności żylnej.
Zimne kąpiele przynoszą dobre efekty w przypadku, kiedy ze względu na tryb życia, długotrwałe przebywanie w jednej pozycji, często doświadczamy uczucia ciężkich nóg i obrzęków pod koniec dnia. Z morsowania mogą korzystać osoby, u których widoczne są zmiany naczyniowe takie jak drobne pajączki i żylaki.
Dlaczego?
Pod wpływem bardzo niskiej temperatury dochodzi do obkurczenia naczyń żylnych, co za tym idzie? Zmniejsza się ilość zalegającej krwi, co odciąża ściany naczyń. Krew zostaje przepompowana do większych, bardziej odpornych na rozciąganie żył układu głębokiego i stąd kierowana jest do serca. Zmniejsza się tym samym zastój krwi.
Podczas przewlekłej niewydolności żylnej dochodzi do powstania stanów zapalnych. Doprowadzają one do włóknienia skóry i tkanki podskórnej. Niska temperatura znacznie je redukuje.
Działanie morsowania wpływa również korzystnie na najmniejsze naczynia czyli mikrokrążenie, które odgrywa kluczową rolę w odżywianiu naszej skóry. To mikrokrążenie odpowiada również za większość dolegliwości u osób z żylakami.
Zimna woda poprzez zmniejszenie zalegania i przeciążenia małych naczyń zwiększa utlenowanie skóry i poprawia przepływ w małych naczyniach.
Morsowanie poprzez poprawę przepływu w układzie limfatycznym redukuje również obrzęki, które są jedną z głównych bolączek osób z niewydolnością żylną.
Dyskusyjne pozostaje morsowanie u osób po przebytej zakrzepicy.
Pamiętajcie, że możliwość morsowania zależy od stanu głębokich naczyń żylnych. Decyzja o rozpoczęciu „zimnych kąpieli" powinna być poprzedzona wizytą u lekarza i wykonaniu badania usg żył kończyn dolnych.